wydaje mi się, że najwięcej książek czyta się wtedy, gdy ma się najmniej czasu:) taki paradoks (przynajmniej w moim przypadku)
aby zachęcić jednak do przeczytania Trylogii trochę reklamy:
http://www.supernowa.pl/ksiazki.php?p=132i żeby zupełnie rozbudzić w Was chęć przeczytania książki i wywołać nieposkromioną ciekawość fabuły - oto kilka pierwszych zdań z I części Trylogii:
"Koniec świata w Roku Pańskim 1420 nie nastąpił.
Nie nastały Dni Kary i Pomsty poprzedzające nadejście Królestwa Bożego. Nie został, choć skończyło się lat tysiąc, z więzienia swego zwolniony Szatan i nie wyszedł, by omamić narody z czterech narożników Ziemi. Nie zginęli wszyscy grzesznicy świata i przeciwnicy Boga od miecza, ognia, głodu, gradu, od kłów bestii, od żądeł skorpionów i jadu węży. Świat nie zginął i nie spłonął. Przynajmniej nie cały.
Ale i tak było wesoło."

czy mi się tylko zdaje, czy sposób prowadzenia dialogów u pana Sapkowskiego i pana Kresa jest faktycznie podobny?